Dodatek specjalny
WP Dodatek specjalny Partner wydania
Partner wydania
Wypłata gotówki z bankomatu zagranicą to jak gra w rosyjską ruletkę. W ekstremalnych – ale jak najbardziej możliwych – sytuacjach za jedno euro możemy zapłacić nawet 5 złotych. Jak to możliwe?

Coraz częściej jeździmy zagranicę, coraz częściej płacimy tam kartą. Według NBP w 2018 roku liczba transakcji kartowych zagranicą, wykonanych przy użyciu kart wydanych przez banki w Polsce wzrosła o ponad 50 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Płacimy więc chętnie – nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę, ile nas to w rzeczywistości kosztuje, szczególnie jeśli wypłacamy pieniądze z bankomatu. To najdroższy sposób korzystania z karty zagranicą.

Dlaczego jest tak drogo?

Pierwszy koszt wynika już z samego faktu wypłacenia pieniędzy z zagranicznego bankomatu. Za taką przyjemność większość banków pobiera prowizję, w wysokości przynajmniej kilku złotych. Zazwyczaj stosuje się prowizje za wypłatę z bankomatu wyrażoną w procentach z określonym nominalnym – np. 4 procent, ale minimum 10 zł.

Co ważne – nawet jeśli mamy w ofercie „darmowe” bankomaty to koniecznie trzeba czytać komunikaty wyświetlane podczas wypłaty – może się zdarzyć, że jednak korzystamy z maszyny należącej do operatora, który wyświetli (bo musi) informację o koszcie wypłaty, jaką ten operator sobie doliczy.

W Polsce jest to niedozwolone, ale w niektórych krajach – tak. Tak można choćby przepłacić wypłacając gotówkę w Niemczech.

Efekt? Wypłata np. 100 euro może być dodatkowo obciążona kosztem 4 lub 5 procent wartości transakcji, czyli z naszego konta zostanie pobrane 105 euro. Jeśli do tego bank doliczy swoją prowizję za wypłatę – płacimy podwójnie.

Przewalutowanie – nawet trzykrotne

Transakcje w obcej walucie są rozliczane w oparciu o walutę rozliczeniową dla danej karty. W przypadku kart Visa do polskich kont są to zwykle polskie złote. Jeśli jednak mamy MasterCarda – tu już pojawia się najczęściej euro. A to oznacza, że nasza wypłata z bankomatu przejdzie dwa przewalutowania – najpierw z waluty lokalnej (np. forintów węgierskich) na euro według kursu MasterCard, a potem – na złote, według kursu banku.

Na tym etapie znów stracimy – o ile kurs MasterCard jest korzystny (niski) o tyle kursy banków zwykle znacząco przewyższają nawet stosunkowo wysoki kurs ustalany przez NBP.

Na tym jednak nie koniec, bo musimy wrócić do ekranu bankomatu i komunikatów tam wyświetlanych. Zdarza się, że korzystamy z karty, która jest podpięta do konta walutowego, najczęstszy przykład to konto w euro. Może się zdarzyć, że bankomat –rozpoznając, że to karta banku z Polski - zaproponuje przeliczenie transakcji na złote. Choć na pierwszy rzut oka wybór przewalutowania „na miejscu” wydaje się korzystne, to wcale takie nie jest w tym przypadku.

Jeśli bowiem nasza karta jest rozliczana w euro, to taka transakcja zostanie przez bankomat przeliczona na złote, ale po jego kursie, zwykle zawyżonym – tu tracimy pierwszy raz.

Potem do naszego banku trafi informacja o obciążeniu na określoną ilość złotówek, jednak ten zamieni to znów na euro (po swoim kursie) i tą – dużo wyższą - kwotę w euro odliczy od naszego konta. Druga strata. Do tego zapłacimy prowizję za przewalutowanie w bankomacie (pobieraną przez jego operatora) i prowizję za przewalutowanie w banku. Trzecia strata.

5 złotych za euro? To możliwe

Poszukajmy więc przykładu sytuacji, w której mimo kursu euro na poziomie 4,30 zapłacimy za niego 5 zł.

Wypłacamy z bankomatu 100 euro. Najpierw swoją prowizję pobiera operator bankomatu – 5 procent, czyli nasze konto obciążone będzie kwotą 105 euro. Przeliczamy to na złote po kursie banku – np. 4,50 (jeden z polskich banków miał taki kurs w dniu robienia tych obliczeń). Mamy więc 472,5 zł. Do tego doliczamy prowizję banku (jedną z wyższych) czyli 5 procent – 18,9 zł. Robi nam się 496,1 zł. To całkowity koszt wypłaty z bankomatu 100 euro.

Jedno euro w takim przypadku kosztuje więc 4,96 zł. Wystarczy, że euro podrożeje o 5 groszy i wynik naszych obliczeń skoczy do 5 złotych za jedno euro.

10 złotych za wypłaty w 160 walutach

Czy to oznacza, że będąc zagranicą musimy zrezygnować z wypłat z bankomatów, albo godzić się na wysokie koszty z tym związane? Wcale nie. Trzeba się rozejrzeć po rynku w poszukiwaniu kont i kart, które w prosty sposób przeliczają wypłaty gotówkowe i nie kosztują majątku.

Opcją są konta walutowe i przypisane do nich karty (pojedynczo do każdego konta lub jedna karta do wielu kont). Tu jednak trzeba pilnować, którą kartą gdzie wypłacamy, ale też zagwarantować środki na tych kontach walutowych.

Są rozwiązania jeszcze prostsze – obecnie najprostszym wydaje się być produkt banku BNP Paribas, czyli Karta Otwarta na Świat. Jest ona jedną z kart, którą można zamówić do konta osobistego w tym banku. Gwarantuje bezpłatne wypłaty ze wszystkich bankomatów BNP Paribas na świecie oraz z bankomatów sieci Global Alliance – to 54 tysiące bankomatów w ponad 50 krajach. Czyli kasujemy koszt opłaty za wypłatę.

Dodatkowo – transakcja od razu będzie przeliczona na złote po kursie MasterCard – dodajmy, dużo korzystniejszym niż kursy bankowe. Po trzecie – to przewalutowanie jest możliwe z prawie 160 walut światowych, a więc praktycznie wszędzie jesteśmy wolni od dodatkowych kosztów kursowych.

Co równie ważne – bank nie pobiera żadnej opłaty za przewalutowanie takiej transakcji. Jedyny koszt, jaki ponosimy to 10 zł miesięcznej opłaty za kartę.